pozdrowienia dla chorych na siebie

Autor: Krystyna Myszkiewicz, Gatunek: Poezja, Dodano: 02 lutego 2011, 23:23:21


jest luty i mam na imię syberia, nie spodziewam się ocieplenia
wierzeń: takie skucie chłodem służy widoczności, choć nie wiem
już co nazywają bielmem i czy słuszne bywa jednocześnie trafne.
byłam niewątpliwie trafiona zapasem czucia na kolejny sens, brak
jednej setnej w istocie bytu został kojony i karmiony diabłem: czy
to nie upadły i anielski zarazem wybór? jest pamiętliwy w empatię
i epitafium związek z pustką większą od własnej: nieść komuś kawę,
której się samemu nie znosi, zakrywać go nocą przed oziębłością,
w jakiej się samemu tonie, płakać by drugie musiało być silne,
kochać syberię w grotesce powtarzalnych błędów – chłopięco. bo
lęk znika w cudzej odwadze, ból mija w cudzej odporności na klęski,
zapomnienie alternatywne do picia zawsze do usług w moim głosie,
a jednak ustaje i puszcza wolno i głupio w histerię samotniczego
toastu. tak się kończy misterium przejętego na sekundę ducha
walkirii, który nie ma gruntu na asymilację w biorcy. jest luty,
wygasłam - poznaję po zimnym oddechu, zimnym stąpaniu
od jakiego marzną mi podłogi, zimnej notacji na bielmie w sercu:
kochanie, rozszczep istnienia na własne i twoje jest zesłaniem
do sensatorium dla chorych na siebie, gdzie masz większe szanse.

Komentarze (10)

  • chciałoby się częściej móc poczytać :)

  • Skondensowany piękny wiersz, trzymający w napięciu od początku do końca.Tytuł- strzał w 10.

  • Wiele świetnych fraz.

  • !!!

  • Cała gama ładnych konstelacji "okołozimowych". Zresztą, wczoraj wieczorem czytałem wiersz o nieco podobnym pejzażu. A że lubię zimę, więc dobrze mi się czyta utwory nie tracące na aktualności;)
    Kilka kwestii, które w sposób szczególny przykuły moją uwagę:
    - fajny mechanizm przerzutni, pracę nad nimi widać nieuzbrojonym okiem:),
    np. ta pierwsza z wersu: spodziewam się ocieplenia/wierzeń...
    - inna sprawa: lejtmotyw(y), który/e fabularyzują tekst; to dobrze, że zajęła się Pani np. przedefiniowaniem, problematycznością "nazewnictwa" "bielma", które z oczu osunęło się w... serce:). Abstrahując od konotacji śnieżnej semantyki "bielma" (białe, biel itp.) - patrzenie sercem peelki na adresata (?) przez to "bielmo" może być utrudnione, ale wszystko to ten "luty":)
    - i jeszcze co mnie poruszyło, najważniejsze: psychiczny komensalizm dwustronnej relacji bardziej niż... tytułowe "chorowanie na siebie". Wydaje mi się, że nie zadziałała tutaj zasada: "w tę i we w tę". Korzyści odnosi tutaj raczej tylko jedna strona, tj.adresat wynurzeń.
    - samooskarżenie lirycznego ego. Poszczególne stopklatli obrazujące różne imiona narracyjnej "oziębłości" są msz uprawomocnione wyjściowym założeniem (tzn. wejściem we frazę wiersza i płynącą z tekstu historią kobiety - "syberii"), natomiast metafora "tonięcia" w "oziębłości" pokazuje zewnętrzne źródło zimna, a mogłoby się wydawać, że "zimno" jest w środku, w syberii:)
    Tyle moich spostrzeżeń po lekturze tego fajnego wiersza.

  • "A panna Krysia królowała na turnusach nie od dzisiaj"

    Super!!!!

    • K K
    • 03 lutego 2011, 11:53:17

    "jest luty i mam na imię syberia" - to brzmi bardzo mocno :), całość przeczytałam również z zainteresowaniem :).

  • dziękuję za te pozdrowienia, trafiają i to jak!

  • misterny!
    bardzo dobry.

  • wisienka

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się