kolekcja pozornych szczęść
pomyślmy taką scenę, w której jest dużo troski, może i urojenia:
zdmuchuję ci rzęsę z policzka myśląc nasze marzenie, potem
golę ci brodę, a ty masz miedziane dłonie, kładziesz mi je na biodra.
od teraz ciążysz: to cena za rekwizyty z legend o przywiązaniu
– otworzyć innego ducha i mieszać ludzkie wady w kotle kosmosu.
zbieżność daje poczucie pełni, później postępujący dramat: te ciała
mogą być symbiotyczne, ale zawsze zostaję sama z psyche. rodzę
pomysły i sposoby na zatrzymanie czasu, mogłabym też rodzić ci dzieci,
którym bym szeptała: wykarmię cię na człowieka, byś niósł pamięć
o mnie. dzieci są pięknem i piekłem, odbierają tożsamość na rzecz
służebności. będę sobie mówić na głos, choć niby do nich: oddam ci to,
czego sama nie miałam. dlatego wciąż we mnie jest głód przełamania
fatum, że dziedziczy się biedę i przegraną mentalność. dlatego ciebie
wybrałam, byś mi ciążył, mężczyzno, tylko to jest znane czyli pewne -
świat, w którym jestem psem łańcuchowym kłaniającym się rzuconej
misce z byle czym.
Komentarze (2)
-
- król lukru
- 20 czerwca 2011, 23:34:35
smutne, dobre, prawdziwe.
-
- Jarosław Trześniewski
- 21 czerwca 2011, 08:48:40
Porusza. Mocno brzmi ta fraza :"dzieci są pięknem i piekłem, odbierają tożsamość na rzecz
służebności. "Pozornie imitacja,a serio -dramat.